czwartek, 15 stycznia 2009

Albumu rodzinnego część dalsza...



Moja córka Nela straciła dwie jedynki na górze, fotek ma chyba ze 100, tak mi się podoba ;-).Oczywiście z miejsca dostała nowy pseudonim "kasownik".
Czasy się zmieniły i dziecko nie wie co to kasownik, musiałam tłumaczyć rzecz dla mnie oczywistą, a najgorsze, że w rzeczywistości już nie ujrzy prawdziwego kasownika w autobusie lub tramwaju... może gdzieś w muzeum.

Scrap powstał na cotygodniowym warszawskim spotkaniu środowym, nie mogło zabraknąć elementu gniecionego ;-))))))))))))

5 komentarzy:

  1. No pięknie teraz wygląda pięknie.. a Ty wiesz że kasownik to VALIDATOR ;d hihihihih
    Praca rewelka a gnieciony element.. no pasuje jak ulał :D

    p.s. gnieciucha sponsoruje AA ;D
    cmokss

    OdpowiedzUsuń
  2. Sliczny scrap!
    Co do kasownika...oj pamieta sie,pamieta!

    OdpowiedzUsuń
  3. "kasownik" tak moja mama mówi na mojego kumpla... bo ma "troszkę" wystające zęby {wstydniś}

    ahahahaha

    krejzolka :*

    (w mym zacnym mieście kasowniki jeszcze są :D, nie wszędzie ale są :D )

    OdpowiedzUsuń
  4. ja chciałam zwrócić uwagę że gniecenia powstały przed moim pojawieniem się na sali zebrań
    i nie mam z nimi , prawie, nic wspólnego... ;)

    w pracy zdecydowanie brakuje jeszcze rozrzuconych guzików, ale jestem spokojna, na wszystko przyjdzie pora :D

    OdpowiedzUsuń
  5. no a poza tym to cudnie cudnie :*

    OdpowiedzUsuń