Jak to zwykle bywa w okolicy świąt, pracy jest mnóstwo. W tym roku bardzo dużo, dobijam do kilku setek. Dzięki uprzejmości dobrej kumpeli jest co robić. Ale nigdy nie sądziłam, że nie będę chciała od niej odbierać telefonów...ze strachu, że zwiększy zamówienie.... . Już jej napisałam, że stemplując takie ilości, czuję się jak urzędnik pocztowy na oddziale zamkniętym !!!!!!
Jak byłam u Vernon na spotkaniu jednym, zakupiłam kilka lasek laku.... zastosowanie wielorakie, jak się przekonałam. Bo dlaczego nie przyozdobić zwykłych dżemów, lub konfitur?
Do tego pieczątka srebrna pradziadka i spiżarnia nabiera przedwojennej wytworności ;-)